Głośno myślący terapeuta – TherapyTribe

Od początku pandemii mój syn i ja zaczęliśmy razem spacerować. Dopiero gdy zaczęliśmy widzieć pąki na drzewach (i znacznie większego niż to konieczne węża do pończoch w liściach), zdaliśmy sobie sprawę, że szliśmy naszą ścieżką przez cztery pory roku. Przemijanie wiosny, wolność lata, obawa, która przyszła wraz z jesienią i cisza zimy. Kiedy zastanawialiśmy się nad rokiem życia pandemicznego, zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli istnieje jedna niezawodna stała, to są to zmieniające się pory roku.

Covid-19 nie wykazał żadnych ograniczeń w spustoszeniu, które może siać, i ogromie zniszczenia, jakie może pozostawić po sobie. Chociaż mówi się, że „wszyscy jesteśmy w tym razem”, rzeczywistość jest taka, że ​​wszyscy mieliśmy swoje własne wyjątkowe doświadczenia. Jednak jednym wspólnym wątkiem jest unicestwienie tego, co znamy jako niezawodną strukturę naszego codziennego życia.

Pojęcie struktury jest często rzucane jako synonim rutyny. Rodzice i nauczyciele mówią o strukturze jako koniecznej dla dzieci. Ale czy naprawdę myślimy o tym, dlaczego? Co to jest? Co to znaczy? Psychologowie twierdzą, że „struktura daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa i daje możliwość opanowania”, że „rutyna może zmniejszyć stres”. W moim doświadczeniu jako terapeuty widzę rozsądną strukturę i rutynę jako mechanizm ograniczający lęk. Jeśli kiedykolwiek był czas, aby znaleźć poczucie bezpieczeństwa, zmniejszyć stres i opanować niepokój dla wielu z nas, życie domaga się, abyśmy to zrobili i zrobili to teraz. Być może struktura nie jest jednak przeznaczona tylko dla dzieci.

Struktura oznacza dla nas wystarczająco dużo, by przez okresy pandemii świat zatrząsł się paradoksalną potrzebą rozkoszowania się naszą nowo odkrytą wolnością od ucisku struktury, jednocześnie odtwarzając nasze rutyny w granicach naszego domu. W sklepach skończyła się mąka, od miesięcy nie można było znaleźć hantli (nie będę dotykał zjawisk związanych z papierem toaletowym, bo to może być zupełnie inny artykuł). Wraz z latem pojawiła się adaptacja, cierpliwość i odporność; na zewnątrz stał się naszym osobistym placem zabaw. Wraz z upadkiem powoli narastał niepokój, ostatnie dni ciepła i ostrzeżenia o nadchodzących kłopotach.

Zima… Stworzyliśmy nasze domowe biura, sale gimnastyczne w naszych piwnicach i zbadaliśmy naszego wewnętrznego szefa kuchni. Kąpaliśmy się w kompletnym buncie ze strukturą i objadaliśmy się oglądanymi 18 godzinami szóstego sezonu „cokolwiek”. Zostaliśmy z nadchodzącymi dniami, które mogły, ale nie musiały, obejmować pracę, rodzicielstwo i nie zapominajmy o szkoleniu online. Mieliśmy mniej rozproszeń i więcej czasu na siedzenie ze sobą i myślami.

W czasach przed pandemią mieliśmy swobodę zostania mistrzami w tworzeniu własnego zorganizowanego chaosu rozpraszania uwagi. Gdybyśmy sobie tego życzyli, byliśmy w stanie zaprojektować życie na zamówienie, które rzadko dałoby nam czas na bycie chwilą, rozejrzenie się i zobaczenie, gdzie jesteśmy i zastanowienie się. Czasami jest ku temu powód. Możliwe, że to, co widzimy w tych chwilach, może być bolesne. Możemy czuć się samotni, puści lub niespokojni i nie zapominajmy o złości lub smutku. „Wszyscy jesteśmy w tym razem” mogło czuć się przytłaczająco samotne.

Teraz znowu… wiosna… wraz z ograniczeniami w czasie, w którym szukamy nadziei. Mój syn i ja wciąż idziemy. Zapytałem go, co czuje w związku z naszymi spacerami, a on odpowiedział: „Lubię je, bo to nasz czas na rozmowę”. Uświadomiło mi to, że „czas na rozmowę” był jeszcze jedną rzeczą, która była po cichu wpleciona w codzienną strukturę naszego życia przed pandemią. W codziennej rutynie rozmawialiśmy w drodze do i ze szkoły. Rozmawialiśmy przed jego wieczornymi zajęciami, grami lub zajęciami plastycznymi. Rozmawialiśmy przy obiedzie o jego dniu szkolnym, próbach i udrękach podczas przerwy w czasie III wojny światowej i rozmawialiśmy przed snem.

Ma rację… na naszych spacerach rozmawiamy, rozmawiamy o życiu pandemicznym, rozmawiamy o szkole internetowej, rozmawiamy o jego przyjaciołach, za czym tęskni, opowiada mi o swoich nadziejach i marzeniach, rozmawiamy o Minecrafcie i Robloksie ( dużo). To, co zaczęło się jako sposób na pozostanie aktywnym i przebywanie na zewnątrz, teraz zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, ponieważ nadszedł czas, abyśmy naprawdę się zjednoczyli.

Gdy się rozejrzymy, całkiem możliwe, że nadchodzące dni mogą wydawać się trudne. Rutyny i struktura w życiu pandemicznym mogą być tak wyjątkowe, jak każdy z nas. Pod pozorem rutyny, którą stworzyłeś, upewnij się, że poświęcasz czas na znaczące połączenia, gdzie, kiedy i w jakikolwiek sposób. Jeśli czujesz się samotny, niespokojny, przytłoczony, smutny, zły lub cokolwiek innego… nasz zespół terapeutyczny jest tu dla Ciebie.

Pozdrawiam w zdrowiu,

Joanna

Source