Jestem psychiatrą, który leczy pracowników służby zdrowia

Napisane przez: Jessi Gold
Przeczytaj oryginalny artykuł tutaj.

Kilka sobót temu spałem do 11 rano. Nie robiłem tego od czasów college’u. Kiedy wyszedłem z łóżka, przekonałem siebie to był tylko jeden z tych dni. Musiałem potrzebować snu i to dużo.

Kiedy zadzwonił mój telefon, poczułem się rozdarty między desperacką chęcią rozmowy z przyjaciółmi i rodziną, aby złagodzić moją izolację społeczną, a poczuciem emocjonalnego wyczerpania po codziennej pracy jako psychiatra. W tę sobotę uciszyłem połączenie przychodzące.

Nigdy nie uważałem się za pracownika pierwszej linii. A do niedawna nie sądziłem, że mogę doświadczyć wypalenia związanego z pandemią. Jak się okazuje — myliłem się. Przespanie weekendu, fizyczna złość na e-maile i poczucie, że nie mam już empatii ani energii do przekazania, to moje znaki ostrzegawcze.

Ironia tego wszystkiego polega na tym, że jestem ekspertem od wypalenia zawodowego wśród lekarzy, stanu, który dotykał nawet 50% profesjonalistów jeszcze przed COVID-19. Podczas pandemii niepewność i nowe stresory w miejscu pracy spotęgowały się, powodując gwałtowne pogorszenie wypalenia. Widzę to z pierwszej ręki u moich pacjentów, którzy są głównie pracownikami służby zdrowia. Jakoś po prostu nie udało mi się poskładać elementów i nazwać własnego doświadczenia.

Od marca słucham opowieści moich pacjentów z frontu medycznego. Chociaż mogę nie być osobiście na oddziałach COVID-19, jestem tam regularnie transportowany z ich słowami. Pielęgniarka opowiada mi o przykładaniu telefonu lub iPada do ucha umierającego pacjenta, gdy ich rodziny żegnają się. Słyszałem, jak inni opisują swoją panikę wokół bardzo realnego ryzyka zarażenia się COVID-19 i sprowadzenia go do swoich rodzin. Słyszę, że niosą ze sobą beznadziejność — że to się nigdy nie skończy, jeśli ludzie odmówią noszenia masek lub zaszczepienia się.

Read More  Jak trauma z dzieciństwa wpływa na dorosłość

W czasach przed COVID-19 łatwiej było narysować barierę między moim życiem a życiem moich pacjentów, ale teraz jest to takie trudne. Wszyscy przechodzimy przez wiele takich samych doświadczeń. Każda osoba jest moim przyjacielem lub moją rodziną. Każda historia wydaje się znajoma. Ciężko jest się usunąć lub odpuścić pod koniec dnia. Trudno nie płakać.

I wiem, że będzie tylko gorzej, gdy adrenalina ustanie i skończy się pandemia. Trauma nie ma osi czasu i to jest to, czego wszyscy doświadczamy, trwała i powszechna trauma. Kiedy w końcu zdążymy zadać sobie pytanie, jak się czujemy, odpowiedź prawdopodobnie będzie brzmiała: nie dobrze.

Co gorsza, zauważyłem też, że stan moich pacjentów się nie poprawia. Kobieta, która była stabilna przez pięć lat, jest teraz gorsza i nie możemy znaleźć odpowiednich leków, które pomogą złagodzić jej depresję. Student, który pije więcej, mówi mi, że tylko czeka, aż pandemia się skończy, aby znów cieszyć się życiem.

Większość moich klientów potrzebuje terapii, ale większość z nich nie może znaleźć terapeuty z otworami. Siedzą na długich listach oczekujących; każdy teraz potrzebuje terapii w tym kraju. Aby pomóc, prowadzę więcej sesji psychoterapeutycznych niż kiedykolwiek, ale to wciąż nie wystarcza. Podczas pandemii problemy są mniej możliwe do naprawienia, a już na pewno nie za pomocą leków. Nie ma leku, który wyeliminuje takie czynniki stresogenne, jak smutek, utrata pracy czy niesprawiedliwość rasowa. Wiem o tym, ale ciągle czuję się nieskuteczny w „naprawianiu” ich problemów, a to tylko pogłębia moje wypalenie.

Read More  Dzieci na pierwszym miejscu: wybór związków małżeńskich i wspólne rodzicielstwo zamiast rozwodu

Jak przypomniał mi mój własny terapeuta, rozwiązywanie problemów nie jest celem każdego leczenia. Mogę odnieść sukces i pomóc moim pacjentom, będąc kimś, kto jest i słucha. Zdałem sobie również sprawę, że mogę być pomocny dla moich pacjentów, będąc nieco bardziej wrażliwym na własne doświadczenia.

Aby to zrobić, najpierw musiałem dowiedzieć się, jak sobie z tym poradzić i wiedzieć, kiedy nadać priorytet moim własnym potrzebom. Musiałem wziąć dni wolne — nawet jeśli oznaczałoby to, że nadal będę w domu — ponieważ tylko w ten sposób mogłem w pełni zaangażować się w moją pracę kliniczną. Musiałem pamiętać, że jestem człowiekiem. Mogłem wtedy praktykować więcej tego, co głoszę – i powiedzieć moim pacjentom, czego się dowiedziałem o sobie: Pracuję w toku, ale ja też cierpię na wypalenie, uczę się radzenia sobie i nadal jestem dobrym lekarzem. Może nawet czyni mnie lepszym.

Kiedy przygotowywałem się niedawno do zakończenia rozmowy, pewien pacjent powiedział, że zastanawiał się, jak dbam o siebie, ponieważ nie mógł sobie wyobrazić, jak to jest być teraz na polu zdrowia psychicznego.

Read More  Dobra Terapia | Prawda w reklamie

Powiedziałem z większą autentycznością i otwartością niż kiedykolwiek powiedziałem pacjentowi: „Mam terapeutę – i wielu z nas ma – iw ten sposób, kiedy ty lub ktokolwiek inny mówisz mi, nigdy nie musisz się martwić, ja nie mogę zajmij się tym, ponieważ ktoś pomaga mi w przetwarzaniu i trzyma mnie w górze”.

Odpowiedział: „To sprawia, że ​​czuję się naprawdę szczęśliwy i naprawdę dobry, szczerze”.

Prawdę powiedziawszy, jego pytania i troski oraz docenianie mojej odpowiedzi sprawiły, że też poczułam się naprawdę dobrze.

Lekarze są przeszkoleni w systemie medycznym, który w zasadzie traktuje wypalenie jako produkt uboczny naszej pracy i odznakę honorową — nawet jeśli prowadzi do depresji, błędów w opiece nad pacjentem i odchodzenia z zawodu.

To jest tabu, ale troska o innych może i prowadzi do wypalenia, zwłaszcza podczas pandemii. Ale kiedy możemy przyznać, że jest ciężko, a nasi pacjenci nie tylko rozumieją, ale lubią nas za to lepiej, to jest magia.

To jest system opieki zdrowotnej, który chcę zobaczyć w przyszłości i nie chciałbym odejść.

Source